Opis ogólny

Barry Magid jest psychiatrą, psychoanalitykiem i nauczycielem zen. Jest spadkobiercą Dharmy Charlotte Joko Beck i założycielem Ordinary Mind Zendo w Nowym Jorku. „Koniec pogoni za szczęściem” (oryg. 2008) kontynuuje jego wcześniejszą książkę „Ordinary Mind”.

Teza książki jest przewrotna: praktyka zen nie służy temu, żeby stać się szczęśliwszym albo lepszym. Ma zakończyć samą pogoń za szczęściem. Magid łączy dwa swoje światy, gabinet i salę medytacyjną, i pokazuje, że dążenie do oświecenia, poprawy czy przekroczenia siebie bywa tym samym mechanizmem co codzienne ucieczki przed cierpieniem. Psychoterapia i zen mogą z niego wyprowadzić pod jednym warunkiem: że przestaniemy traktować je jak techniki naprawcze.

Książka składa się z krótkich esejów. Autor omawia w nich klasyczne koany jak przypadki kliniczne, a język psychoanalizy traktuje jako współczesny język emocjonalnej uczciwości. Często sięga też do filozofii, zwłaszcza do Wittgensteina.

Kluczowe idee

  • Jeśli nie jest zepsute, nie naprawiaj. Nic w nas nie wymaga naprawy, ani psychologicznie, ani duchowo. Przekonanie, że jest inaczej, jest źródłem cierpienia, a nie jego opisem.
  • Ukryta praktyka. Za oficjalnym medytowaniem kryje się często osobista „fantazja uzdrawiająca”: przekonanie, co jest z nami nie tak i co nas raz na zawsze uleczy. Dopiero zauważenie tej fantazji otwiera prawdziwą praktykę.
  • Praktyka jest bezużyteczna. Ani zen, ani psychoanaliza nie są technikami osiągania celów. Kodo Sawaki mówił, że zazen do niczego nie służy, i właśnie w tym tkwi jego sens.
  • Zwyczajny umysł jest Drogą. Nie potrzebujemy innego, lepszego umysłu. Odrzucanie zwyczajności jest jednym z głównych źródeł cierpienia.
  • Koniec cierpienia to koniec oddzielenia od niego. Cierpienie nie znika z życia. Przestaje być czymś, przed czym uciekamy.
  • Praktyka jako wyraz, a nie środek. Za Shunryu Suzukim: jesteśmy doskonali takimi, jacy jesteśmy, i zarazem zawsze jest coś do poprawienia. Praktyka nie prowadzi do doskonałości, tylko ją wyraża.
  • Pragnienie nie jest wrogiem. Cierpienie wynika z zaprzeczania przemijaniu, a nie z samego pragnienia. Praktyka czyni nas bardziej otwartymi na ból, a nie mniej wrażliwymi.
  • Oświecenie nie jest nagrodą za wysiłek. Przychodzi mimowolnie, jak łaska, i samo łatwo staje się nową fantazją naprawczą.
  • Akceptacja to nie rezygnacja. Akceptacja jest punktem wyjścia: co mogę teraz zrobić? Rezygnacja jest punktem końcowym: nic nie da się zrobić. Jeśli coś naprawdę jest zepsute, trzeba to naprawić.
  • Współczucie zaczyna się od uczciwości. Nie od bycia miłym ani od dopasowania się do ideału.

Rozdział po rozdziale

Wstęp: Jeśli nie jest zepsute, nie naprawiaj

Magid opisuje swój podwójny zawód. Pacjenci przychodzą z przekonaniem, że coś jest z nimi nie tak, a ślubowanie bodhisattwy każe mu ratować wszystkie istoty. Jak to pogodzić? Odpowiedź podsuwa „Sandokai”: zwykłe życie pasuje do absolutu jak pokrywka do pudełka. Zwyczajne życie nie jest problemem, tylko rozwiązaniem, którego szukamy.

1. Nasza ukryta praktyka

Medytacja to proste siedzenie: postawa, oddech, nazywanie myśli, jak uczyła Joko Beck. Siedzenie twarzą do ściany działa jak lustro, w którym umysł sam się pokazuje. Myśli o samej praktyce („jak mi idzie?”, „czy robię to dobrze?”) zdradzają naszą ukrytą praktykę. Magid wprowadza pojęcie fantazji uzdrawiającej: osobistego mitu o tym, co w nas jest złe (złość, seksualność, potrzeby, ciało) i co nas z tego wyleczy. Praktyka bywa wtedy duchową anoreksją, próbą wypalenia znienawidzonych części siebie. Kluczowe odkrycie: praktyka nie wypędza obsesji, tylko w końcu nas nimi nudzi, i wtedy przestają rządzić naszym światem.

Autor opisuje trzy etapy praktyki. Najpierw krążymy wokół własnych doświadczeń i osiągnięć. Potem przenosimy uwagę na innych i na odpowiedzialność, ale łatwo popadamy w obsesyjną poprawność. Wreszcie przychodzi głęboka akceptacja życia, często przez stratę, z ryzykiem, że „heroiczna” asceza stanie się nową formą egoizmu. Rolą nauczyciela jest pilnowanie tych pułapek.

2. Droga zen, droga psychoanalizy

Obie dyscypliny potrzebują się nawzajem. Zen bez psychologii grozi duchowym omijaniem (termin Johna Welwooda), czyli wypieraniem emocji w imię spokoju i fałszywą pewnością, że widzi się rzeczywistość taką, jaka jest. Jack Engler ujął to tak: trzeba najpierw być kimś, żeby przestać być kimś. Psychoanaliza bez zen grozi redukcją do techniki rozwiązywania problemów, a pytania „jak żyć?” i „kim jestem?” nie są pytaniami naukowymi.

Magid pyta, czym jest „ja”. Prowadzi od Hume’a, który nie znajdował żadnego „ja” poza percepcjami, przez psychologię self Heinza Kohuta, do Wittgensteina. „Ja” to nie jedna rzecz w wielu przebraniach, tylko słowo na te przebrania. Buddyjska pustość „ja” oznacza brak stałej esencji, a nie zaprzeczenie istnienia osoby.

Ostatnia część rozdziału dotyczy skandali w amerykańskich ośrodkach zen. Według autora pokazują one rozszczepienie: głęboki wgląd i destrukcyjne zachowania mogą współistnieć w jednej osobie. Doświadczenie przebudzenia może współpracować z wyparciem. Tradycyjny trening oparty na podporządkowaniu może wzmacniać tłumienie emocji, które łatwo pomylić z „brakiem ja”. Psychologicznie świadoma praktyka świecka może być korektą, której tradycyjny zen potrzebuje. Przeniesienie działa wobec nauczyciela tak samo jak wobec terapeuty.

3. Zwyczajne życie

Koan o Nansenie i Joshu: zwyczajny umysł jest Drogą. Zwyczajny nie znaczy przeciętny. To po prostu umysł, który już mamy. Lęk przed zwyczajnością jest lękiem przed śmiertelnością i przed tym, że jesteśmy po prostu ludźmi. Harry Stack Sullivan pisał, że wszyscy jesteśmy przede wszystkim ludźmi, bardziej niż czymkolwiek innym. Praktyka nie uczyni nas wyjątkowymi. Przywróci nas do tego, kim jesteśmy.

Magid opisuje dwa wglądy praktyki. Pierwszy: nie ma przed czym uciec, bo nie ma drugiego umysłu, który mógłby uciekać. Drugi: nie ma nic do zyskania, bo doskonałość jest już tutaj, bez względu na treść chwili. Oba się uzupełniają, ale żaden nie wynika automatycznie z drugiego.

4. W poszukiwaniu oświecenia?

Słowa „zen” i „oświecenie” działają jak lep na nasze fantazje. Każda definicja zamyka „bramę bez bramy”. Budda, widząc gwiazdę poranną, rozpoznał, że nie jest od niej oddzielony. Praktyka uczy rozpoznawać jako „to ja” także lęk, złość i pragnienie.

Rozdział omawia słowa Suzukiego o doskonałości i potrzebie poprawy, koan Unmona o drzewie w złotym wietrze i rinzaiowskie pojęcie buji, czyli „nic do zrobienia”. Według Magida buji nie jest pochwałą lenistwa, tylko krytyką traktowania praktyki jako zysku. Autor proponuje eksperyment myślowy: co, jeśli każda kolejna medytacja będzie dokładnie taka jak ostatnia, bez żadnego postępu? To test naszych oczekiwań. Przebudzenie nie jest proporcjonalne do wysiłku. Medytacja ma upraszczać, zmiękczać i otwierać, a nie działać jak duchowe sterydy. Praktyka świecka jest pełnoprawna, a nie rozcieńczoną wersją klasztornej.

5. Ciało i umysł

Pierwsza szlachetna prawda mówi, że cierpienie jest wpisane w życie, a nie jest usterką. Najbardziej nieuchronnym dowodem przemijania jest ciało. Pragnienie wyrwania się z ciała jest kolejną ucieczką. Myśl to tylko jedno zjawisko wśród wielu. Nie jesteśmy swoimi myślami, a „ten, kto siedzi”, to nie coś w głowie, tylko cała sytuacja: ciało, inni ludzie, tradycja.

Za Joko Beck: siedzenie poszerza „naczynie”, w którym mieszczą się emocje. Siedzenie ze złością jest cenniejsze niż spokojny odpoczynek. Koan o mnichu, który zapytany o sens nauki odpowiada, że od długiego siedzenia jest się zmęczonym, pokazuje, że zmęczone ciało nie jest problemem, tylko odpowiedzią. Dogen po powrocie z Chin miał powiedzieć, że nauczył się tylko tego, że oczy ma poziomo, a nos pionowo.

Klasyczny koan mówi o glinianym, złotym i drewnianym Buddzie, z których żaden nie przetrwa wody, ognia albo pieca. Magid dodaje Buddę z ciała, który nie przetrwa czasu. Ciało jest jednak doskonałym materiałem na Buddę. Jesteśmy kruchymi, śmiertelnymi Buddami z krwi i kości.

6. Miłość, seks i współczucie

Pragnienie nie znika w praktyce. Drugą szlachetną prawdę lepiej rozumieć jako przywiązanie, czyli zaprzeczanie przemijaniu, zwłaszcza w relacjach. Potrzeba stałości jest ludzka i rozwojowo konieczna, jak u niemowlęcia, a nie czymś do przezwyciężenia. Praktyka nie czyni nas niezniszczalnymi, tylko bardziej otwartymi. Możemy kochać swoje życie w jego kruchości, nie mimo niej.

Most Joshu przepuszcza osły i konie: każdego, bez wyjątku. Miłość do jednej osoby i współczucie dla wszystkich nie zastępują się nawzajem. Historia Thomasa Mertona, trapisty, który zakochał się w pielęgniarce, pokazuje konflikt między ślubami a miłością. Czasem zadaniem nie jest rozwiązanie konfliktu, tylko pomieszczenie go. Za Isaiah Berlinem: wartości mogą się ze sobą wykluczać.

7. Relacje

Za Joko Beck: relacje nie są lekarstwem na nasze braki. Ale dawanie bez granic to masochizm, a dojrzałość wymaga innych ludzi. Magid opisuje dwie strategie radzenia sobie z wrażliwością. Pierwsza to kontrola, czyli manipulowanie innymi. Druga to autonomia, czyli wypieranie potrzeb, gdzie „nieprzywiązanie” bywa maską dysocjacji. Trzecia droga to naczynie, które pozwala czuć więcej, a nie mniej, i otwierać się na potrzeby bez chwytania.

Akceptacja to nie rezygnacja: rób to, co budzi lęk, a nie to, co przygnębia. Akceptacja nie musi być miła. Praktyką jest uczciwość, nie uprzejmość. Uważaj na „akceptację”, która usprawiedliwia bierność. Matka całująca stłuczone kolano nie zabiera bólu, tylko tworzy naczynie, w którym dziecko może go przeżyć jako coś normalnego. Terapia i zen działają podobnie. Zaufanie do nauczyciela jest warunkiem rozwoju, ale czasem trzeba od niego odejść.

8. Kto, co i dlaczego

Pytanie „dlaczego praktykuję?” bywa pytaniem „jak?” w przebraniu. Unmon pyta, dlaczego na dźwięk dzwonu wkładamy szatę, skoro świat jest tak ogromny. Odpowiedź przypomina szachy: goniec porusza się po skosie, bo taki jest goniec. Za Wittgensteinem: filozofia stawia wszystko przed nami i niczego nie wyjaśnia. W obliczu straty pytanie „dlaczego?” rozpada się w brutalnym fakcie, i to bywa wyzwoleniem, a nie rezygnacją. Szukanie sensu życia poza samym życiem jest błędem. Sensem drzewa jest bycie drzewem, a sensem chwili jest bycie tą chwilą.

9. Coś czy nic

„Nierobienie niczego” nie oznacza biernego dryfowania. Trzeba odkopać nieświadome przekonania organizujące doświadczenie i zobaczyć je jako myśli, jak każde inne. Złość zaznacza miejsce, w którym takie przekonanie się kryje. Nie da się udawać braku ocen, a nie wszystkie różnice są bez znaczenia: życzliwość nie jest okrucieństwem, a uwaga obojętnością.

Ślubowanie ratowania wszystkich istot jest koanem: skoro istoty już są Buddami, kogo ratować? Magid ostrzega przed pomaganiem, które karmi ego pomagającego i zatrzymuje drugą osobę w roli potrzebującego. Kobun Chino Otogawa, pytany o pracę z niepełnosprawnymi dziećmi, mówił, żeby robić to bez myśli o pomaganiu. Psychoanaliza „nikomu nie pomaga” i dlatego działa.

10. To dla mnie tajemnica

Praktyka nie jest techniką o przewidywalnym wyniku. Uczeń wybiera się na pielgrzymkę i nie wie po co. Nauczyciel odpowiada, że niewiedza jest najbardziej intymna. Magid krytykuje teoretyczne pewniki, które wszędzie widzą potwierdzenie, także u Freuda. Krytykuje też duchową hipochondrię, czyli ciągłe mierzenie sobie „temperatury oświecenia”. Pytanie „czy już jesteśmy na miejscu?” ma prostą odpowiedź: jesteśmy tutaj, to jest to. Porzucenie oczekiwań daje lekkość. Budzimy się wewnątrz większego snu, jakim jest życie, i to jedyne życie, jakie mamy.

Zakończenie: Bez ścieżki, bez mądrości, bez zysku

„Sutra Serca” mówi, że nie ma ścieżki, mądrości ani zysku, co pozornie przeczy czterem szlachetnym prawdom. Magid rozwiązuje ten paradoks tak: obietnica ścieżki jest projekcją naszej fantazji o przekroczeniu siebie, którą trzeba wciąż na nowo rozbijać, jak głowy Hydry. Nie ma jednego właściwego sposobu praktyki. Sens nie jest rzadki jak diament, tylko powszechny jak woda. Nasz ból nie dowodzi, że jesteśmy zepsuci. Dowodzi, że żyjemy.

Podsumowanie

To zen „bez zysku”: nie technika poprawiania siebie, tylko praktyka pozostawiania wszystkiego takim, jakie jest, z emocjonalną uczciwością jako jedynym fundamentem. Magid pokazuje, że psychoanaliza i zen mówią to samo dwoma językami: nie ma czego naprawiać, nie ma przed czym uciekać, nie ma czego zyskać. Nie jest to jednak bierność. Akceptacja jest punktem wyjścia, a gdy coś naprawdę jest zepsute, trzeba to naprawić. Najbardziej radykalna teza książki dotyczy samego oświecenia, które może stać się nową fantazją naprawczą i współpracować z wyparciem. Prawdziwa zmiana przychodzi jako efekt uboczny tego, że przestajemy się poprawiać.

Dla terapeuty ACT wiele wątków brzmi znajomo. Fantazja uzdrawiająca przypomina program kontroli, którego bezskuteczność ACT pokazuje w fazie twórczej beznadziei. Rozróżnienie akceptacji i rezygnacji odpowiada gotowości w ACT. Naczynie na emocje to inne określenie szerszej perspektywy „ja jako kontekstu”. Magid idzie jednak dalej niż ACT: nie proponuje innej strategii, tylko porzucenie strategii w ogóle. Książka jest też dobrym kontrapunktem dla psychologii pozytywnej, np. Wybierz szczęście Sonji Lyubomirsky. Nie pyta, jak stać się szczęśliwszym, tylko jak przestać potrzebować stawania się kimś innym.

Książka nie jest poradnikiem ani pracą empiryczną. Opiera się na doświadczeniu klinicznym autora i tradycji zen, a jej tezy o psychoanalizie i praktyce są propozycją interpretacyjną, a nie wynikiem badań.

Rekomendacje

  • Dla kogo: dla praktykujących zen i medytację, zwłaszcza zmęczonych „projektem oświecenia” albo zauważających u siebie medytacyjny perfekcjonizm. Także dla psychoterapeutów, którzy łączą pracę kliniczną z praktyką duchową, i dla osób rozczarowanych poradnikami samorozwoju.
  • Jak czytać: powoli, po jednym eseju, najlepiej przed albo po siedzeniu. Rozdziały 1 i 2 są kluczowe, dalsze można czytać w dowolnej kolejności.
  • Po lekturze:
    • przed praktyką zapytaj siebie: co chcę dziś dzięki niej zmienić w sobie? Zapisz odpowiedź i usiądź mimo niej;
    • nazwij swoją fantazję uzdrawiającą: co twoim zdaniem jest z tobą nie tak i co miałoby cię z tego wyleczyć?
    • zauważ jedną sytuację w tygodniu, w której praktyka posłużyła do uniknięcia trudnej rozmowy albo emocji;
    • przy następnej decyzji zapytaj: to akceptacja czy rezygnacja?

Czytaj dalej

Wideo

Streszczenie własnymi słowami, bez cytatów; nie zastępuje lektury.

← Wszystkie książki

Szukaj na stronie

    Skrót: / albo Ctrl+K · Esc zamyka