Opis ogólny

Daniel Goleman, psycholog i dziennikarz naukowy, autor „Inteligencji emocjonalnej”, oraz Richard Davidson, neurobiolog z University of Wisconsin i założyciel Center for Healthy Minds, przyjaźnią się od studiów doktoranckich na Harvardzie. Od lat 70. obaj badali medytację, gdy w nauce uchodziła jeszcze za temat niepoważny. W „Trwałej przemianie” (2017) podsumowują, co po kilkudziesięciu latach badań naprawdę wiemy o jej wpływie na umysł, mózg i ciało. Krytycznie oceniają też własne wczesne prace.

Kluczowe rozróżnienie dotyczy stanów i cech. Stan to zmiana w trakcie medytacji albo tuż po niej, np. chwilowe uspokojenie. Cecha to trwała zmiana, która utrzymuje się poza praktyką i zmienia punkt wyjścia, z którego żyjemy na co dzień. Tytułowa „trwała przemiana” (altered traits) to właśnie takie cechy.

Autorzy opisują cztery poziomy praktyki. Najgłębszy to tradycyjne ścieżki duchowe praktykowane przez mnichów i joginów. Dalej są ich zachodnie adaptacje, potem zastosowania terapeutyczne, takie jak MBSR, i wreszcie najbardziej rozpowszechnione, uproszczone formy: aplikacje i krótkie programy w firmach. „Medytacja” nie jest jedną rzeczą. Różne praktyki to różne treningi umysłu, jak różne dyscypliny sportu, i dają różne efekty.

Kluczowe idee

  • Stany a cechy. Jedna sesja zmienia stan. Dopiero długa, regularna praktyka zmienia cechy, np. sposób reagowania na stres.
  • Dawka ma znaczenie. Korzyści rosną z liczbą godzin praktyki. Inne efekty widać u początkujących, inne u osób z tysiącami godzin, a jeszcze inne u joginów z dziesiątkami tysięcy godzin.
  • Ścieżka głęboka i szeroka. Szeroka ścieżka (programy terapeutyczne, wellness) pomaga wielu osobom, ale sięga płytko. Głęboka ścieżka tradycji kontemplacyjnych ma na celu przemianę charakteru: równowagę, współczucie, wolność od egocentryzmu.
  • Neuroplastyczność. Powtarzane doświadczenia zmieniają mózg. Medytacja jest celowym treningiem tej zmiany.
  • Cztery obszary przemiany. Reakcja na stres, współczucie, uwaga i poczucie „ja”.
  • Współczucie to nie empatia. Współodczuwanie cudzego bólu wyczerpuje. Współczucie, czyli życzliwa troska, angażuje obszary związane z miłością i nagrodą i sprzyja pomaganiu.
  • Sceptycyzm wobec badań. Wiele sensacyjnych doniesień nie wytrzymuje weryfikacji. Potrzebne są aktywne grupy kontrolne, twarde miary zamiast samoopisu i uwzględnianie liczby godzin praktyki.
  • Pozytywny koniec spektrum. Psychologia zachodnia zajmowała się głównie patologią. Tradycje kontemplacyjne od wieków opisują trwałe cechy pozytywne, które dopiero teraz można badać.

Rozdział po rozdziale

1. Ścieżka głęboka i ścieżka szeroka

Rozdział otwiera historia oficera, który przeżył atak na Pentagon 11 września i latami zmagał się z objawami stresu pourazowego, aż pomogły mu uważność i medytacja życzliwości. Autorzy opisują cztery poziomy praktyki i własną drogę od lat 70. Ważnym impulsem było spotkanie z Dalajlamą w 2000 roku. Zaproponował, żeby metody radzenia sobie z destrukcyjnymi emocjami wyjąć z religijnego kontekstu i zbadać naukowo, z korzyścią dla wszystkich.

Autorzy przestrzegają przed nadmiernym entuzjazmem. Przytaczają historię jogina, którego rzekome nadzwyczajne zdolności nie przetrwały testu w laboratorium. Liczba publikacji o medytacji wzrosła z kilku rocznie w latach 70. do ponad tysiąca, ale wraz z nią przybyło słabych badań i marketingu. W rozwoju tej dziedziny dużą rolę odegrały Mind and Life Institute, Francisco Varela i letnie szkoły badawcze dla młodych naukowców.

2. Starożytne wskazówki

Goleman wspomina pobyt w Indiach w latach 70. i spotkania z nauczycielami, którzy uosabiali cechy nieznane psychologii klinicznej: pokorę, spokój i życzliwą uwagę. W Bodh Gai poznał nauczycieli i uczniów, którzy później przenieśli medytację wglądu (vipassanę) na Zachód. Mapą dla obu autorów stała się „Visuddhimagga” („Ścieżka oczyszczenia”) z V wieku. Opisuje ona dwie drogi: koncentrację, która prowadzi do głębokich stanów skupienia, i wgląd. Według tradycji sama koncentracja nie wyzwala. Potrzebny jest wgląd.

Opowieść o joginie, który po latach medytacji w odosobnieniu wpadł w gniew na bazarze, pokazuje różnicę między stanem a cechą. Głębokie stany medytacyjne nie gwarantują trwałej przemiany. Autorzy wspominają też Williama Jamesa i swój bunt przeciwko behawioryzmowi, który ignorował wewnętrzne doświadczenie.

3. To, co potem, staje się początkiem następnego teraz

Tytuł nawiązuje do hasła autorów z młodości: to, co zostaje po medytacji, staje się punktem wyjścia dla kolejnej. Abhidhamma, buddyjska psychologia, od dwóch tysięcy lat opisywała zdrowe stany umysłu, takie jak równowaga i nieprzerwana uważność, oraz niezdrowe, takie jak pragnienie, ospałość i niepokój. Neurobiologia długo nie widziała tego, co opisywała ta tradycja.

Przełomem było odkrycie neuroplastyczności. Bruce McEwen pokazał, że przewlekły stres niszczy połączenia w hipokampie. Marian Diamond pokazała, że bogate środowisko je rozwija. U skrzypków powiększają się obszary kory odpowiedzialne za ruchy palców, a u osób głuchych od urodzenia (badania Helen Neville) obszary słuchowe przejmują przetwarzanie wzroku. Autorzy proponują spektrum cech: od negatywnego końca, np. nadreaktywnego ciała migdałowatego w PTSD, przez zdrowe funkcjonowanie, po trwałe cechy pozytywne. Starożytni nazywali je eudajmonią. Współcześnie opisuje je model dobrostanu Carol Ryff: samoakceptacja, rozwój, autonomia, panowanie nad otoczeniem, dobre relacje i poczucie celu.

4. Najlepsze, co mieliśmy

Autorzy krytycznie oceniają własne wczesne badania. Doktorat Golemana miał wiele typowych wad: instruktor był zarazem badaczem, wyniki się nie powtórzyły, a samoopis był podatny na oczekiwania. Rozdział jest przewodnikiem po pułapkach badań nad medytacją:

  • brak aktywnej grupy kontrolnej (zespół Davidsona opracował program HEP z ruchem, muzykoterapią i edukacją zdrowotną jako porównanie);
  • efekt Hawthorne, czyli poprawa wynikająca z samego bycia badanym i uwagi badaczy;
  • badanie głównie studentów z zamożnych krajów zachodnich;
  • mieszanie różnych rodzajów praktyki, choć np. w badaniu lipskim skupienie na oddechu najbardziej uspokajało, a medytacja życzliwości najbardziej poprawiała nastrój;
  • samoopisowe skale uważności podatne na oczekiwania i zniekształcenia.

Lepszą miarą są zadania behawioralne, np. dokładność liczenia oddechów. Autorzy wybierają do książki tylko badania o najwyższej jakości, co znacznie zawęża materiał.

5. Niezakłócony umysł

Ból ma dwa składniki: doznanie i reakcję emocjonalną. Uważność pozwala je rozdzielić. Autorzy opisują, jak Jon Kabat-Zinn stworzył MBSR dla pacjentów z przewlekłym bólem. Ciało migdałowate działa jak radar zagrożeń i przyciąga uwagę do tego, co groźne. U osób z fobią społeczną po MBSR szybciej wraca równowaga po trudnym bodźcu (badania Philippe’a Goldina i Jamesa Grossa). Praktycy zen mają wyższy próg bólu i oddzielają doznanie od jego oceny. U osób wypalonych zawodowo ciało migdałowate jest powiększone, a jego połączenia z korą przedczołową osłabione.

W trzymiesięcznym odosobnieniu prowadzonym przez Alana Wallace’a i badanym przez Cliffa Sarona uczestnicy poprawili hamowanie impulsów i regulację emocji, a efekt utrzymywał się pięć miesięcy po powrocie. Długoletni praktycy reagowali na test stresu społecznego (Trier) mniejszym wzrostem kortyzolu i oceniali sytuację jako mniej stresującą. Im więcej godzin praktyki, tym silniejsze połączenia między korą przedczołową a ciałem migdałowatym i mniejsze ryzyko, że emocja przejmie kontrolę.

6. Gotowi do miłości

W klasycznym eksperymencie z dobrym Samarytaninem studenci teologii, nawet ci, którzy właśnie mieli wygłosić kazanie o tej przypowieści, rzadko pomagali potrzebującemu, jeśli się spieszyli. O pomaganiu decydowała sytuacja, a nie przekonania. Rozdział opisuje praktykę życzliwości (metta) i współczucia wobec siebie (Kristin Neff). Dalajlama był zdziwiony, jak powszechna na Zachodzie jest niechęć do samego siebie.

Autorzy rozróżniają empatię poznawczą (rozumiem, co czujesz), emocjonalną (czuję to, co ty) i troskę współczującą (chcę ci pomóc). Badania Tani Singer pokazały, że empatia wobec cierpienia aktywuje obszary bólu, a współczucie obszary związane z miłością i nagrodą, nawet po kilku godzinach treningu. Matthieu Ricard w skanerze opisywał empatię jako wyczerpującą, a współczucie jako ciepłe. Po dwóch tygodniach treningu współczucia uczestnicy chętniej przekazywali pieniądze osobie pokrzywdzonej w grze ekonomicznej. Altruistyczni dawcy nerek mają powiększone prawe ciało migdałowate i są bardziej wrażliwi na cudzy lęk. Projekt ReSource Singer pokazał, że każdy rodzaj treningu (obecność, perspektywa, afekt) rozwija to, co ćwiczy. Program CBCT z Emory uczy współczucia opartego na zrozumieniu.

7. Uwaga!

Medytacja to przede wszystkim trening uwagi. Badania pokazują poprawę uwagi selektywnej i podtrzymywanej oraz mniejsze „mrugnięcie uwagi”, czyli chwilową ślepotę na drugi bodziec po pierwszym, po trzymiesięcznym odosobnieniu vipassany. Umysł błądzi przez dużą część dnia, a błądzenie wiąże się z gorszym nastrojem. Już krótki trening uważności zmniejszał błądzenie myśli i poprawiał wyniki testów u studentów. Autorzy zastrzegają, że część efektów u początkujących jest niewielka, a ich trwałość wymaga dalszych badań.

8. Lekkość bytu

Sieć stanu spoczynkowego (default mode network) jest aktywna, gdy nie robimy nic konkretnego i myślimy o sobie: wspominamy, planujemy, rozpamiętujemy. U doświadczonych praktyków ta sieć jest mniej aktywna, a gdy się włącza, łatwiej ją wyciszyć (badania Judsona Brewera i innych). Słabną też połączenia, które podtrzymują lepkie myśli o sobie. Tradycje kontemplacyjne opisują to jako lżejsze, mniej sztywne poczucie „ja”. Ma to znaczenie kliniczne, bo uporczywe myślenie o sobie towarzyszy depresji i lękowi.

9. Umysł, ciało i genom

Autorzy przeglądają badania nad wpływem medytacji na zdrowie. U długoletnich praktyków reakcja zapalna skóry na drażniący krem była mniejsza. Już dzień intensywnej praktyki u doświadczonych medytujących wiązał się ze spadkiem aktywności genów prozapalnych. W trzymiesięcznym odosobnieniu wzrosła aktywność telomerazy, enzymu chroniącego końce chromosomów. Część doniesień o zmianach w strukturze mózgu, np. grubszej korze czy „młodszym” mózgu medytujących, autorzy traktują ostrożnie, bo opierały się na małych próbach i nie zawsze się powtórzyły.

10. Medytacja jako psychoterapia

Najmocniejsze dowody kliniczne dotyczą MBCT, która zmniejsza ryzyko nawrotu depresji u osób po kilku epizodach. Duża metaanaliza (Goyal i współpracownicy, 2014) wykazała umiarkowany wpływ programów medytacyjnych na lęk, depresję i ból, podobny do efektów leczenia w podstawowej opiece zdrowotnej, ale bez przewagi nad innymi aktywnymi metodami, takimi jak ruch czy terapia. Autorzy omawiają też zastosowania w uzależnieniach i stresie pourazowym. Podkreślają, że medytacja nie zastępuje leczenia, a u części osób może nasilać trudne przeżycia.

11. Mózg jogina

Do laboratorium w Madison przyjeżdżali tybetańscy jogini z dziesiątkami tysięcy godzin praktyki, m.in. Mingyur Rinpocze. W czasie medytacji współczucia ich mózgi wytwarzały bardzo silne, zsynchronizowane oscylacje gamma, niespotykane u osób niemedytujących. Co ważniejsze, podwyższony poziom gamma utrzymywał się także w spoczynku, przed rozpoczęciem medytacji. To dowód cechy, a nie tylko stanu. Jogini szybciej wracali do równowagi po bolesnym bodźcu i mniej się go obawiali.

12. Ukryty skarb

Trwałe cechy opisywane od wieków w tradycjach kontemplacyjnych były dla nauki ukryte, bo nikt ich nie mierzył. Badania joginów sugerują, że przy bardzo długiej praktyce stan wyjściowy umysłu zasadniczo różni się od stanu osób niemedytujących. To potwierdza hipotezę, którą autorzy postawili czterdzieści lat wcześniej. Zastrzegają jednak, że jogini to bardzo mała, wyselekcjonowana grupa, a ich odmienność może wynikać także z kultury, stylu życia i predyspozycji.

13. Trwała przemiana

Synteza książki w modelu trzech poziomów. U początkujących, przy kilkudziesięciu do kilkuset godzin, pojawiają się pierwsze korzyści: mniejsza reaktywność na stres, lepsza uwaga, więcej współczucia. Efekty są jednak często niewielkie i krótkotrwałe. U długoletnich praktyków, z tysiącami godzin, zmiany stają się cechami: szybszy powrót do równowagi, mniejsza aktywność sieci „ja”, trwalsza uwaga. U joginów, z dziesiątkami tysięcy godzin, pojawiają się zjawiska niespotykane w innych grupach. Rodzaj praktyki musi pasować do celu: oddech uspokaja, życzliwość zmienia relacje z innymi, wgląd zmienia relację z „ja”.

14. Zdrowy umysł

Autorzy opisują zastosowania: programy życzliwości dla przedszkolaków, szkolenia dla nauczycieli, policji i wojska, projektowanie technologii, które nie rozpraszają, i aplikacje oparte na badaniach. Mówią o piątym poziomie praktyki: połączeniu wiedzy naukowej z głęboką praktyką, które pozwoli rozwijać trwałe pozytywne cechy na szeroką skalę. Umysł, podobnie jak ciało, można trenować dla zdrowia.

Podsumowanie

Goleman i Davidson dochodzą do dwóch wniosków. Medytacja nie jest cudownym lekiem, jakim ją reklamują: wiele sensacyjnych doniesień nie wytrzymuje krytyki, a część korzyści wynika z oczekiwań i uwagi badaczy. Jest jednak czymś więcej niż relaksacją. Regularna, dobrana do celu i odpowiednio długa praktyka prowadzi do trwałych, mierzalnych zmian w mózgu, charakterze i zachowaniu: od lepszej regulacji stresu po większą gotowość do pomocy innym. Najważniejsze przesłanie praktyczne: rodzaj praktyki musi pasować do celu, a prawdziwe owoce wymagają lat, choć pierwsze zmiany pojawiają się wcześnie.

Dla terapeuty książka porządkuje wiedzę potrzebną przy polecaniu medytacji klientom. Pomaga dobrać praktykę do celu: skupienie na oddechu przy stresie, życzliwość przy samokrytyce, uważność przy ruminacji. Pomaga też uczciwie mówić o skali efektów. Rozróżnienie empatii i współczucia ma znaczenie dla profilaktyki wypalenia w zawodach pomocowych. Z perspektywy zen ciekawe jest to, że autorzy rozdzielają stan i cechę dokładnie tak, jak robi to tradycja: celem praktyki nie jest wyjątkowe doświadczenie na poduszce, tylko to, kim jesteśmy po wstaniu z niej.

Zastrzeżenia dotyczące dowodów:

  • Badania joginów obejmują bardzo małe grupy i nie mogą odróżnić skutków praktyki od wpływu kultury, stylu życia i predyspozycji osób, które wybierają taką drogę.
  • Zmiany strukturalne w mózgu. Późniejsze, większe badanie zespołu Davidsona (Kral i współpracownicy, 2022) nie potwierdziło zmian w strukturze mózgu po ośmiotygodniowym MBSR. To zgadza się z ostrożnością autorów wobec wcześniejszych doniesień.
  • Porównanie z innymi metodami. Metaanalizy pokazują, że programy uważności działają podobnie jak inne aktywne metody, np. ruch czy terapia, a nie lepiej.
  • Skutki niepożądane. U części osób, zwłaszcza przy intensywnej praktyce i trudnej historii, medytacja może nasilać lęk albo przywoływać traumatyczne wspomnienia. Książka wspomina o tym tylko krótko.

Rekomendacje

  • Dla kogo: dla praktykujących medytację, którzy chcą wiedzieć, czego realnie oczekiwać. Także dla psychologów, terapeutów i nauczycieli MBSR i MBCT oraz dla działów HR i menedżerów wprowadzających uważność w organizacjach. Dla sceptyków to wzór krytycznego podejścia do badań.
  • Jak czytać: rozdziały 1, 4 i 13 dają ramę: rozróżnienie stanów i cech, pułapki badań i model trzech poziomów. Pozostałe można czytać według zainteresowań: stres (5), współczucie (6), uwaga (7), „ja” (8), zdrowie (9), terapia (10).
  • Po lekturze:
    • sprawdź, jakie obietnice o medytacji powtarzasz sobie lub innym i które mają pokrycie w badaniach;
    • dobierz praktykę do celu: oddech przy stresie, życzliwość przy samokrytyce albo trudnych relacjach, otwarta uważność przy ruminacji;
    • policz, ile godzin praktyki masz za sobą, i zastanów się, na którym poziomie realnie jesteś;
    • jeśli prowadzisz szkolenia, przejrzyj materiały pod kątem przesadzonych twierdzeń.

Czytaj dalej

Wideo

Streszczenie własnymi słowami, bez cytatów; nie zastępuje lektury.

← Wszystkie książki

Szukaj na stronie

    Skrót: / albo Ctrl+K · Esc zamyka